BAJKI TERAPEUTYCZNE

Bajki terapeutyczne dla dzieci są próbą podjęcia walki z problemami, które dotykają najmłodsze pokolenie. Największą zaletą bajek terapeutycznych jest możliwość tworzenia historii połączonych z baśnią, dostosowanych indywidualnie do każdego dziecka i problemu, z jakim się ono boryka. Istnieją także bajki terapeutyczne dla dorosłych pomagające lepiej poznać samych siebie i nauczyć się łatwiej nazywać własne emocje.
Bajki terapeutyczne: rola
Bajki terapeutyczne umożliwiają zobrazowanie dziecku - na przykładzie bohatera - sytuacji, które do złudzenia przypominają mu jego życie. Dzięki bajkom terapeutycznym może się całkowicie zmienić tok myślenia dziecka, które nie potrafi jeszcze racjonalnie sobie danego wydarzenia wytłumaczyć. Od zawsze wierzymy w ich dobre zakończenia i często wyciągamy z nich wnioski. Jeśli dzięki bajce terapeutycznej dziecko dowie się, że nie tylko ono ma różnego rodzaju problemy, jak np.nieśmiałość bądź lęk przed pająkami będzie mu łatwiej je zaakceptować. Gdy uwierzy w szczęśliwe rozwiązanie kłopotów bohatera bajki terapeutycznej, w której przedstawiono historię bardzo podobną do tej przez niego przeżywaną, pojawi się w nim nadzieja, że i własne lęki może przezwyciężyć.
Rodzaje bajek terapeutycznych
Bajki terapeutyczne mogą tłumaczyć zarówno przyczyny problemów błahych i oferować gotowe rozwiązania na nie, jak i poruszać takie tematy jak: głęboki smutek czy ogromne krzywdy, jakich mogło doznać dziecko. Każda bajka terapeutyczna może tłumaczyć inne problemy związane z naszą psychiką lub otaczającym nas światem, jak np.:
• nieradzenie sobie ze stresem;
• rozwód rodziców;
• nieśmiałość i niskie poczucie własnej wartości;
• brak zrozumienia i akceptacji dla odmienności innych dzieci;
• powracające koszmary nocne;
• moczenie nocne
• bunt przed pojawieniem się kolejnego dziecka w rodzinie;
• strach przed ciemnością;
• brak empatii;
• obawy przed lekarzem;
• pierwszy raz w przedszkolu, odrzucenie przez grupę;
• choroba i śmierć w rodzinie;
• strach przed burzą;
• niechęć do czesania i strzyżenia;
• niepełnosprawność;
• współpraca w grupie;
• zły dotyk i wykorzystanie seksualne;
• agresja rówieśników i własna;
• ból i wiele innych.

Jak stworzyć bajkę terapeutyczną
Każdy rodzic może skorzystać z gotowych bajek terapeutycznych udostępnianych za darmo w sieci lub udać się do księgarni. Można jednak samemu stworzyć bajkę terapeutyczną dla dziecka. Trzeba jednak pamiętać o kilku jej niezbędnych elementach:
• główny bohater - nie może to być nim dziecko, które będzie słuchać bajki, ale powinno ono odnaleźć w tej postaci wiele cech wspólnych ze swoim życiem i charakterem, aby poczuć z nim więź;
• magia - bajki często mają wiele elementów baśniowych, ale w przypadku bajki terapeutycznej nie można przesadzić z ich ilością, aby dziecko mogło stwierdzić, że opowiadana historia mogłaby mieć miejsce także w realnym życiu;
• trudności życiowe - kreując bohaterów bajki terapeutycznej warto pamiętać, w wielu miejscach w fabule zaznaczać fakt, że ich problemy można rozwiązać, a np. pierwszym i najlepszym krokiem ku temu jest szczera rozmowa z osobą, której się ufa;
szczęśliwe zakończenie - oczywistym jest, że bajki terapeutyczne powinny kończyć się happy endem. Warto jednak pamiętać, że nie można spuentować ich nachalnym morałem. Rodzice nie powinni także na koniec tłumaczyć sensu owej bajki czy jej przekazu. Dziecko samo powinno wyciągnąć wnioski. Zmuszanie do rozmowy o jego problemach zaraz po zakończeniu opowiadania też nie jest dobrym wyjściem. Trzeba poczekać aż pociecha sama wyjdzie z inicjatywą.

Jest to bajka na temat rozumienia i akceptacji odmienności
Sówka Kamila
Kamil nie był zadowolony z tego, że spędzi w tym roku całe wakacje na wsi u Dziadka i Babci. Co można robić przez dwa miesiące, gdy wokół pola i lasy, a w sąsiedztwie tylko kilka domów? Nawet konsoli do gier nie było… Mama pocieszała go, że będzie mógł zobaczyć jak wyglądają prace w polu, pojeździć na traktorze, wziąć udział w żniwach. Na pewno będzie miał dużo do opowiadania kolegom, gdy wróci we wrześniu do szkoły. Kamil nie był przekonany, ale wyboru wielkiego nie miał.
Dom dziadków stał na niewielkim wzniesieniu z boku wioski. Otaczały go pola, na których rosły ziemniaki i pszenica. Znajdował się tam też niewielki lasek – sporo wysokich sosen, kilka brzózek i polanka po środku. Na niej właśnie Kamil dokonał znaleziska, które całkowicie odmieniło jego lato.
Drugiego dnia, gdy włóczył się po okolicy bez pomysłu na to, czym ma się zająć dotarł na polankę. Była nieduża, zaciszna i porośnięta wysokimi trawami i krzakami. Kamil już chciał ruszyć dalej, gdy nagle usłyszał głośny skrzek jakiegoś ptaka, a potem pohukiwanie. Dochodziło z wysokiej sosny stojącej na skraju. Przez długi czas Kamil nic tam nie widział. Dopiero po chwili, gdy jego oczy przyzwyczaiły do cienia zobaczył w pniu drzewa sporą dziuplę, a obok niej wyraziste pomarańczowe oczy. Należały one do sporego ptaka o biało-szaro-brązowych piórach, które tak zlewały się z otoczeniem, że gdyby nie te oczy trudno byłoby go dostrzec. Była to przepiękna sówka. Siedziała na gałęzi całkowicie bez ruchu. Na głowie widać było uszy, jak u pieska lub kota.
Kamil aż wstrzymał oddech. Sówka dalej nie zamierzała się ruszyć z miejsca. Co jakiś czas obracała tylko odrobinę głową to otwierając, to zamykając powieki. Chłopiec usiadł w pewnej odległości i obserwował ją przez dłuższy czas. W końcu uświadomił sobie, że jest już pora kolacji i musi wracać do domu. Zapamiętał to miejsce i postanowił, że następnego dnia musi koniecznie tam wrócić i zobaczyć czy dalej ją tam zastanie.
Podczas kolacji opowiedział dziadkowi o swoim znalezisku. Ten pokiwał głową podziwiając spostrzegawczość chłopca.
Sowa to bardzo mądry ptak, ale prowadzi nocny tryb życia i za dnia trudno go wypatrzyć. A wiesz, że to, co nazywałeś uszami wcale nimi nie jest? To pióra tak ułożone dla ozdoby. – Dodał.
Następnego dnia z samego rana Kamil pobiegł na polanę. Szybko odnalazł wysoką sosnę, a na niej z ulgą dopatrzył się znajomych pomarańczowych oczu. Tym razem zastał sówkę podczas porannej toalety. Pieczołowicie układała piórka na całym ciele poprawiając je jedno po drugim. Każde z nich musiało być na swoim miejscu. Następnie zobaczył jak w pełnym skupieniu sprawdza ustawienie szyszek na brzegu gniazda. Wyglądały na jakąś jej kolekcję, która musiała być ułożona w odpowiedniej kolejności i dokładnie policzona. Potem zamarła bez ruchu w zamyśleniu. W ogóle nie zwracała na niego uwagi. Resztę poranka do obiadu Kamilek spędził na obserwowaniu przeróżnych zwyczajów swojej nowej przyjaciółki.
Przez najbliższe dni pomagał dziadkom w różnych pracach w gospodarstwie, a w wolnych chwilach biegał w odwiedziny do sówki. Siadał coraz bliżej drzewa, tak by się do niego przyzwyczaiła. Rzeczywiście widać było, że się go coraz mniej boi. Chłopiec z przyjemnością patrzył jak spędza dnie, a ona zaakceptowała nowego towarzysza. Miał nawet czasami wrażenie, że się cieszy, gdy przychodził.
Pewnego dnia, gdy Kamil przyszedł jak zwykle na polanę z daleka słyszał hałas i zamieszanie. Wielkie stado wron i sójek z krzykiem i krakaniem krążyło wokół jego sówki. Podlatywały coraz bliżej bijąc skrzydłami i nawet próbując ją dziobnąć. Ona skuliła się w sobie z zamkniętymi oczami drżąc ze strachu. Próbowała zapaść się pod ziemię, te jednak nie dawały za wygraną.
Kamil podbiegł jak najszybciej i zaczął wymachiwać rękami pokrzykując. Dopiero po chwili ptaki dały spokój i rozleciały się na wszystkie strony. Sówka, dalej jeszcze bardzo wystraszona bujała się teraz na boki próbując się w ten sposób uspokoić. Kamil siadł pod drzewem oddychając głęboko. Strasznie szkoda mu było sówki i cieszył się, że udało mu się jej pomóc. Minęła dłuższa chwila zanim całkiem doszli do siebie.
Gdy wieczorem opowiedział Dziadkowi o zdarzeniu usłyszał, że to wcale nie było takie wyjątkowe. Inne ptaki często nie lubią i boją się sów. Sowy są inne. Za dnia w ukryciu, w nocy latają po okolicy. Swoim dziwnym zachowaniem i nagłym krzykiem potrafią wystraszyć inne ptaki. Dobrze zrobiłeś, że pomogłeś swojej sówce. Na pewno jest Ci wdzięczna. – Dodał Dziadek.
Kamil opowiedział też o swoich innych obserwacjach i spytał go czy będzie się mógł kiedyś z sówką pobawić. Dziadek pomyślał chwilę i odpowiedział:
Nawet, gdy już przyzwyczai się do Ciebie tak bardzo, że pozwoli Ci podejść całkiem blisko to nie spodziewaj się, że będziesz się mógł z nią bawić jak z kolegą lub nawet tak jak z pieskiem. Wiele z zabaw, w które mógłbyś chcieć się bawić wcale jej się nie spodobają. Najlepiej, jeżeli zaczniesz od tego, co może ona lubić i po prostu będziesz jej towarzyszył w zabawie. Zobaczysz wtedy, co Tobie się spodoba i co możecie robić razem.
Kamil postanowił przychodzić teraz wieczorami, wtedy, gdy sówka była bardziej aktywna. Przyzwyczaiła się do niego tak bardzo, że nie obawiała się nawet, gdy był blisko i do niej zagadywał. Musiał tylko uważać by nie robić nagłego hałasu. Wtedy potrafiła zdenerwować się i przez jakiś czas uspakajać bujając się na boki. Ona też, co jakiś czas potrafiła go wystraszyć swoim nagłym głośnym skrzekiem lub pohukiwaniem.
Wieczorem, gdy nadchodził zmierzch ożywiała się. Jeszcze szerzej otwierała oczy i stroszyła piórka. Częściej i głośniej pohukiwała. Ruszała wreszcie z gałęzi w lot po okolicy. Pięknie rozpościerając skrzydła, bezszelestnie sunęła w powietrzu lawirując między drzewami i gałęziami. Kamilek biegał za nią od drzewa do drzewa – bawili się w ten sposób w coś przypominającego berka lub w chowanego.
Siadywał przy każdej okazji blisko sówki i patrzył w jej wielkie oczy czekając na jakąś reakcję. Nawet, gdy czasami spoglądała na jego twarz i w jego oczy to i tak, miał wrażenie, że tak naprawdę go nie widzi, tylko patrzy gdzieś dalej. Czy był bardzo wesoły, czy smutny – sówka wydawała się tego nie zauważać.
Opowiedział o tym Dziadkowi, gdy spotkał go wracając do domu.
Sowa ma znakomity wzrok, widzi dużo lepiej i więcej od Ciebie i ode mnie. To jest jej wielka przewaga w nocy, gdy bezszelestnie lata między drzewami. Ale to często też przekleństwo. – Usłyszał.
Popatrz na to drzewo. – Dziadek wskazał na stojącą obok starą brzozę. – Co widzisz? – Spytał.
Drzewo było bardzo zwyczajne. Jasny pień z ciemnymi cętkami. Dużo zielonych liści… Kamil nie wiedział, o co może Dziadkowi chodzić.
Przypatrz się uważnie. Zobacz kształt liści i spękania kory. Policz ile jest ciemnych plam na pniu. Które gałęzie są pokryte plamami, ile z nich jest suchych. Które liście są zielone, błyszczące i trzymają się mocno gałęzi. Które z nich mają brązowe plamki, kołyszą się na wietrze i niedługo odpadną. Zobacz to wszystko… w tym samym momencie… I powiedz teraz czy to drzewo jest szczęśliwe? Smutne? Czy coś Ci chce powiedzieć? O coś spytać lub poprosić?
Od patrzenia Kamilowi zaczęło się kręcić w głowie tak bardzo, że aż zamknął oczy i zacisnął powieki.
Tak samo jest z twarzą człowieka. Dla nas łatwo jest jednym spojrzeniem dostrzec smutek czy radość. Inaczej jest, gdy ktoś widzi tak dokładnie wszystkie najdrobniejsze szczegóły. Widzi każdy włosek brwi i rzęs, każdą zmarszczkę przy oczach i ustach, każdy błysk na źrenicach oczu… Tysiące włosków, kropek i barw. Czy widząc tak każdy szczegół jesteś pewien, że zawsze wiedziałbyś, kiedy ktoś żartuje, a kiedy jest zaniepokojony lub smutny?
Kamil pomyślał teraz o sówce. O jej wielkich oczach wpatrzonych w dal. Widzących tak wiele i tak dokładnie, ale też mających kłopot z jego twarzą.
Sowy mają też znakomity słuch. – dodał Dziadek – To powoduje, że głośne i nagłe dźwięki mogą być dla nich wyjątkowo nieprzyjemne. To, co dla Ciebie może być zwykłą muzyką lub rozmową dla kogoś o tak dobrym słuchu może być jak bolesne uderzenie.
Mieszkam tutaj od urodzenia na wsi, ale czasami muszę pojechać do miasta. Hałasy ulicy, trąbienie samochodów w korku, pokrzykiwanie ludzi, dźwięki robót drogowych. Są takie momenty, że jest to nie do wytrzymania i wtedy chcę tylko uciec z powrotem do naszego małego świata tutaj. Uśmiechnął się pokazując ręką pola i lasek dookoła.
Kamilek rozejrzał się i głęboko wciągnął powietrze. Pachniało skoszoną trawą, igliwiem i dymem. Wokół było tak cicho, że wydawało się, że słychać każdego najmniejszego świerszcza w okolicy. Wracając do domu z dziadkiem za rękę zorientował się, że dostrzega kolory i kształty, na które wcześniej nie zwracał w ogóle uwagi. Dom dziadków na wzniesieniu wyglądał magicznie.
Lato płynęło swoim rytmem. W gospodarstwie dziadków kończyły się żniwa i cała pszenica była już skoszona. Ruszyły z kolei wykopki ziemniaków i Kamilek jak mógł starał się przy nich pomagać. Wieczorami pomimo zmęczenia udawało mu się pobiec na polanę do swojej sówki. Zastawał ją w zwykłym miejscu jakby na niego czekała. Gdy się ściemniało biegał wśród drzew, a obok niego bezszelestnie latała jego przyjaciółka. Bawili się tak w chowanego. Sówka pohukiwała bardzo głośno za każdym razem, gdy go znalazła. Z jej wspaniałym wzrokiem nigdy nie miała kłopotu by to zrobić.
Zbliżał się koniec wakacji. Ostatniego dnia rano, przed wyjazdem przyszedł jak zwykle na polanę. Tym razem żeby się pożegnać. Sówka akurat była w trakcie swojej porannej toalety. Nie chciał jej przeszkadzać w układaniu i liczeniu szyszek. Miał łzy w oczach rozstając się z przyjacielem. Cieszył się na powrót do domu, ale płakać mu się chciało, gdy w końcu odjeżdżali i widział dom dziadków znikający za zakrętem.
Odwiedził ich potem dopiero w drugim tygodniu września w sobotę. Pod wieczór udało mu się wreszcie pójść na znajomą polanę. Sówkę wypatrzył z daleka. Siedziała w swoim zwykłym miejscu na gałęzi sosny. Ona chyba też go od razu zobaczyła, bo wstrząsnęła piórkami na całym ciele i na chwilę wyciągnęła główkę do góry. Tak robiła wtedy, gdy była z czegoś bardzo zadowolona. Kamil uśmiechnął się – znał ją już na tyle dobrze, że potrafił to bez trudu rozpoznać.
Widzę, że stęskniłaś się za mną. – powiedział – A sówka na to zawołała swoje “Hu Huuu!”. Jak zwykle za głośno.
Potem biegali razem po lesie i bawili w chowanego. Sówka pohukiwała zawsze wtedy, gdy Kamila znalazła, a ten starał się głośno nie krzyczeć, pomimo radości i dumy, która go rozpierała – miał teraz tutaj swojego przyjaciela – sówkę.

Opracowanie:
A. Stankiewicz
A. Soja


Nasze przedszkole przystąpiło do programu "Chronimy dzieci". Oto podstawowe informacje na temat tego programu.

Ideą programu jest przyznawanie certyfikatu „Chronimy Dzieci” placówkom, które spełniają wysoki poziom standardów ochrony dzieci oraz oferują wysoką jakość programów ochrony dzieci przed krzywdzeniem.

Chronimy Dzieci to program profilaktyki przemocy wobec dzieci, którego autorem i koordynatorem jest Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

Program adresowany jest do żłobków, przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjów, placówek opiekuńczo-wychowawczych, organizacji pozarządowych i innych instytucji, działających na rzecz dzieci. Jest to pierwszy program w Polsce, promujący bezpieczne organizacje i odpowiadający na potrzeby profesjonalistów i rodziców dzieci, w zakresie wdrażania standardów bezpiecznej dla dzieci organizacji.

Ideą programu jest przyznawanie certyfikatu „Chronimy Dzieci" placówkom, które spełniają wysoki poziom standardów ochrony dzieci oraz oferują wysoką jakość programów ochrony dzieci przed krzywdzeniem.
Celem programu jest zapobieganie i przeciwdziałanie przemocy wobec dzieci poprzez wprowadzenie Standardów Ochrony Dzieci przed krzywdzeniem. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, oprócz promowania wdrażania standardów, zapewnia również ofertę edukacyjno-szkoleniową, w celu podniesienia kompetencji personelu, rodziców i opiekunów w zakresie ochrony dzieci przed krzywdzeniem. Realizacja programu uwzględnia również dostarczenie dzieciom wiedzy na temat unikania zagrożeń oraz możliwości uzyskania pomocy i wsparcia w trudnych sytuacjach życiowych.

Realizacja programu Chronimy Dzieci przez placówkę oznacza, m.in. że:

placówka posiada ustalone i spisane procedury interwencji w przypadku podejrzenia krzywdzenia dziecka
placówka chroni dane osobowe i wizerunek dziecka
placówka dba o bezpieczny dostęp dzieci do internetu
placówka posiada ustalone i spisane relacje na linii dziecko-pracownik personelu
pracownicy placówki są sprawdzani pod kątem niekaralności za przestępstwa z użyciem przemocy na szkodę małoletniego
pracownicy są przeszkoleni z zakresu rozpoznawania symptomów krzywdzenia dzieci i wiedzą jak na nie reagować
placówka oferuje dzieciom i rodzicom edukację na temat ochrony dzieci przed krzywdzeniem

Standardy ochrony dzieci to zbiór zasad, które pomagają tworzyć bezpieczne i przyjazne środowisko w szkołach, przedszkolach i innych placówkach działających na rzecz dzieci. W placówce, która spełnia standardy ochrony dzieci, m.in. nie pracują osoby mogące zagrażać bezpieczeństwu dziecka, a wszyscy pracownicy wiedzą, jak rozpoznawać symptomy krzywdzenia dziecka i jak interweniować w przypadkach podejrzenia, że dziecko jest ofiarą przemocy w szkole lub w rodzinie. W placówkach, które zdecydują się na wdrażanie standardów, dzieci uczą się, jak unikać zagrożeń w kontaktach z dorosłymi i rówieśnikami, zarówno w świecie realnym, jak i w internecie oraz dowiadują się, gdzie i jak szukać pomocy w trudnych sytuacjach życiowych. Rodzice uczniów uzyskują potrzebne informacje o tym, jak przekazywać dzieciom zasady bezpieczeństwa




Opracowanie: Anna Stankiewicz, Agnieszka Soja

Lp.TematykaTermin
1.Zebranie organizacyjne – zapoznanie z obowiązującymi procedurami, podstawą programową, programem nauczania oraz planami współpracy z rodzicami, środowiskiem i szkołąwrzesień 2017r.
2.Spotkanie w ramach realizacji programu „Chronimy dzieci” – zapoznanie z celami programu, zasadami działania i sposobami realizacji
  • Spotkania organizacyjne w grupach – omówienie bieżących spraw
listopad 2017r.
3.Zebranie z zajęciem pokazowym – edukacja matematyczna "Liczę z mamą i tatą"kwiecień 2018r.
4.Uroczystość z okazji Dnia Mamy i Tatymaj 2018r.